Baza NATO w Polsce? Nie łudźmy się.

interia.pl
Jak co roku Prezydent USA przedstawił Kongresowi Raport o stanie Państwa. To doroczne wystąpienie jest ważne dla świata, gdyż jednym ze stałych elementów jest polityka międzynarodowa jego żandarma. Można z niego wyczytać jakie są aktualne priorytety supermocarstwa tak gospodarcze jak dyplomatyczne i militarne.

ISIL


Walka z tzw. państwem Islamskim jest według słów prezydenta absolutnym priorytetem. W tym roku dość znamienna jest deklaracja bezpośredniego zaangażowania się militarnego w walkę z terrorystami. To dość nowa retoryka, zważywszy na fakt, iż do tej pory Obama uznawał za osobisty sukces wycofywanie wojsk z Bliskiego Wschodu. Można to odczytywać również jako zabieg wspierający Demokratów przed zbliżającą się kampanią prezydencką. Ale nawet w tym kontekście jest to wyraźny sygnał, iż opinia publiczna Stanów Zjednoczonych domaga się bardziej zdecydowanych działań co w efekcie przyniesie kolejną potężną operację wojskową w tym, niespokojnym od dekad, regionie. Dziś jednak sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana niż w przypadku obu wojen w Zatoce Perskiej. Na terytorium Syrii bowiem od kilku miesięcy pełnoprawnie działają wojska rosyjskie. A definicja terrorysty, na tym obszarze, jest przez oba państwa rozumiana, bardzo często, sprzecznie.


ROSJA
Rosja została w przemówieniu przywołana dwa razy. Na początku jako przypomnienie wyścigu kosmicznego, kiedy to ZSRR jako pierwsze wysłało swoja satelitę na orbitę okołoziemską, by 12 lat później USA wysłało pierwszego człowieka w kosmos. Dość ciekawa retrospekcja w kontekście planów militarnych USA w Syrii. Natomiast drugie nawiązanie do Rosji należy skonfrontować z wystąpieniem Prezydenta Obamy w roku 2015. Wtedy ton w jakim wypowiadał się o Putinie był raczej rubaszny, żeby nie powiedzieć lekceważący. W tym roku ograniczył się jedynie do dość neutralnej i oględnej uwagi na temat działań Rosji na Ukrainie i Syrii w kontekście stanu jej gospodarki. Nie bez znaczenia był z pewnością fakt, iż na następny dzień po wygłoszeniu raportu zaplanowana był telefoniczna rozmowa miedzy oboma Prezydentami, poświęcona skoordynowanej reakcji na próby broni wodorowej przeprowadzone niedawno w Korei Północnej. Jak podają serwisy prasowe Białego Domu oraz Kremla poruszono również kwestię syryjską i ukraińską, nie mniej jednak żadnych przełomowych ustaleń w tych obszarach nie podjęto. Bardzo ostrożna retoryka Obamy i kontekst ostatnich miesięcy pokazują przesunięcie w postrzeganiu Rosji jako nieprzyjaciela w roku 2015 do relacji neutralnej czy wręcz partnerskiej w roku 2016.

EUROPA
W kontekście wyżej przytoczonych przykładów bardzo wymownym faktem jest, iż słowo Europa nie padło ani razu podczas tegorocznego wystąpienia. Pomimo społecznej czkawki jaką odbija się na naszym kontynencie konflikt w Syrii. Pomimo ataków terrorystycznych jakie dokonały się w Paryżu, a które są immanentnym elementem wojny, która dla USA jest dziś priorytetem. Pomimo konsekwentnie nieprzestrzeganych postanowień z Mińska. Tyleż samo uwagi zostało poświęcone NATO. No może poza jednym zdaniem, w którym Prezydent stwierdza, iż porządek ustalony po II Wojnie Światowej obecnie zmaga się z nowymi wyzwaniami.


Narastający chaos na Półwyspie Arabskim, z konfliktami nie tylko w Syrii ale również w Jemenie, Arabii Saudyjskiej i Iranie, przegrupowującym się w jednolity i coraz silniejszy obszar ISIL, nie bez powodu obudził amerykański zew do zaprowadzenia porządku. Bez jednoznacznie określonej kontroli na tym terytorium, co miało miejsce do wybuchu Arabskiej Wiosny, rozwój wydarzeń na największym polu naftowym i gazowym świata może przynieść poważne, w skali globalnej, skutki polityczne i gospodarcze. Już dziś analitycy rynku naftowego ocenili, iż w przypadku bezpośredniego konfliktu miedzy Arabią Saudyjska a Iranem, cena za baryłkę ropy mogłaby poszybować do 250 a nawet 500$, podczas gdy dwa dni temu jej wartość spadła poniżej 30$! Nic więc dziwnego, że dla USA priorytetem jest Bliski Wschód, nie zaś Europa, z kryzysem na Ukrainie czy imigracyjnym włącznie. Aby rozegrać te partię bez narażania się na niepotrzebne konflikty a co za tym idzie koszty polityczne i ekonomiczne, Stany Zjednoczone muszą podjąć dialog z Rosją. A ta nigdy nie zgodzi się na umiejscowienie stałej bazy NATO w Polsce. Bez względu na poligeniczność struktury Sojuszu, USA wciąż pełni w nim rolę dyrygenta i z pewnością w obecnej sytuacji nie zaintonuje wysokiego C. Business is business.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka zagranicznaNATO
Skomentuj