Nowy kierunek polityki zagranicznej USA: Moskwa zamiast NATO

Rex Tillerson i Władimir Putin
Rex Tillerson i Władimir Putin The Guardian
Sekretarz Stanu USA, to jedna z najważniejszych osób w Białym Domu. Jego wizyty i wystąpienia są pieczołowicie obserwowane i komentowane na całym świecie, gdyż są one drogowskazem polityki zagranicznej lidera świata zachodniego. Rex Tillerson, Sekretarz Stanu w gabinecie Donalda Trumpa zamierza zignorować spotkania ministrów spraw zagranicznych NATO, gdyż w tym czasie zamierza odbyć spotkanie z administracją Chin by zaraz potem wyjechać. Do Moskwy. Tak decyzja świadczy o tym, iż pewna epoka się kończy, a nasz najsilniejszy zawodnik zmienia drużynę.

Według informacji podanych przez agencję Reuters, Rex Tillerson, który do tej pory jeszcze nie spotkał się z ministrami spraw zagranicznych NATO wciąż zamierza pełnić rolę Wielkiego Nieobecnego. Dwa kolejne spotkania zaplanowane na kwiecień, poświęcone m.in. rozmowom na temat walki z ISIS. Napięty kalendarz Sekretarza Stanu ma być wytłumaczeniem dla wysłania na te spotkania swojego zastępcy, gdyż jak się okazuje sam zainteresowany ma ważniejsze spotkania. Z Chińczykami i Rosjanami.


Nikt nie może oczywiście dyktować administracji USA priorytetów polityki zagranicznej, niemniej jednak w świetle tych doniesień pod znakiem zapytania staje zasadność funkcjonowania NATO w dotychczasowej formule, a także wywieranie wpływu przez Bały Dom na państwa sojusznicze w kwestii wspólne polityki obronnej. Przede wszystkim pod znakiem zapytania staje kształt geopolitycznej mapy świata.

Warto przypomnieć, że przed zaprzysiężeniem Tillersona na stanowisko Sekretarza Stanu, decyzja ta była szeroko krytykowana, iż sam zainteresowany był bliskim współpracownikiem Rosji kiedy pełnił funkcję Prezesa koncernu naftowego ExxonMobil. Warto przypomnieć serdeczne gesty kandydata Trumpa wobec Władimira Putina, które wskazywały na możliwość diametralnej zmiany relacji między USA a Rosją. Warto też przypomnieć o obecności amerykański żołnierzy w Polsce, którzy wobec dokonującej się wolty Prezydenta USA, mogą stać się wojskami sojuszniczymi Federacji Rosyjskiej na naszym terytorium.

Donald Trump wydaje się eksperymentować z nowymi pomysłami na swoją prezydenturę, szukając sojuszników tam gdzie są oni najmniej spodziewani, pozostawiając dotychczasowych w niepewności. Wobec takich gestów należy zastanawiać się nad koniecznością zacieśniania współpracy w zakresie polityki obronnej w Unii Europejskiej, gdyż obecny gospodarz Białego Domu zachowuje się jak bohater wiersza Aleksandra Fredry. Tylko co wybierze? Owies? Czy siano?
Trwa ładowanie komentarzy...