Bezprawie w obliczu prawa

Jan Bielecki /East News
Gdyby Guy Ritchie nosił się z zamiarem dokręcenia drugiej części swojego kasowego hitu pt. Przekręt, uprzejmie informuję, iż właśnie pojawił się w naszym kraju doskonały pomysł na scenariusz.

Umowa na zakup samolotów dla VIP-ów w Polsce, podpisana w ubiegłym tygodniu (29.03) nastręczała wiele wątpliwości, a decyzja o ogłoszeniu przetargu z wolnej ręki została zaskarżona do krajowej Izby Odwoławczej. W świetle obowiązującego prawa, do momentu rozstrzygnięcia skarg, Inspektorat Uzbrojenia MON powinien wstrzymać się z podpisaniem umowy. Z uwagi na pośpiech w jakim dokonywano całej procedury oraz z przyczyn zupełnie niezrozumiałych dla opinii publicznej, KIO wydała zgodę na podpisanie umowy pomiędzy MON a Boeingiem, jeszcze przed ogłoszeniem swojego werdyktu, który zapadł dopiero 03.04, czyli pięć dni po fakcie dokonanym. Werdykt brzmi:


Umowa Inspektoratu Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej (IU MON) z amerykańskim koncernem Boeing na dostawę 3 samolotów modelu 737-800 do przewozu najważniejszych osób w państwie została zawarta niezgodnie z prawem.

Dwa miliardy złotych zostały wydane bezprawnie w świetle fleszy aparatów, szanowni Państwo. W swoim uzasadnieniu KIO podnosi, iż argumentacja MON broniąca decyzji o wyborze Boeinga, mówiąc oględnie, mija się z prawdą.

Po pierwsze, nie ma żadnego dokumentu dowodzącego o istnieniu rzekomych wolnych miejsc na linii produkcyjnej Boeinga, zarezerwowanych dla zamówienia z Polski. Na marginesie dziwie się, że samo stwierdzenie o zaklepanych miejscach przed podpisaniem kontraktu nie stanowi dla KIO tematu do głębszej refleksji nad transparentnością jego negocjacji.

Po drugie, KIO wskazała, iż MON w dokumentacji przetargowej w żaden sposób nie odniósł się do możliwych alternatyw, tak w kwestii producenta jak i dostawcy produktu.

Po trzecie wytknięty został brak profesjonalizmu. Według KIO, o ile przyczyny unieważnienia przetargu na początku marca mogłyby być obiektywne, o tyle taka sytuacja nie jest nadzwyczajną przy tego typu procedurach, a zespół pracujący nad jej przeprowadzeniem powinien być na taką okoliczność przygotowany. Szybka decyzja o przejściu na kontrahenta z góry już wskazanego, z punktu widzenia KIO świadczy przede wszystkim, o braku kompetencji osób odpowiedzialnych za dwumiliardowy kontrakt.

W związku z powyższym Skarb Państwa będzie musiał zapłacić koszty każdej ze skarżących decyzję stron, prawie 20 tys. PLN. Czyli w sumie niemal 60 tysięcy złotych z naszych kieszeni.

To wszystko jednak nie ma najmniejszego znaczenia, ponieważ, mimo swoich zastrzeżeń, KIO wydała już zgodę na podpisanie kontraktu, w związku z czym nie można go unieważnić. Tak twierdzi KIO, a prawda jest taka, że nie ma najmniejszych przeszkód, aby tak nieuczciwie przeprowadzoną procedurę odrzucić. Nie ma jednak najwyraźniej woli, jak to mówią, politycznej. A my będziemy mieć maszyny jak prezydent Łukaszenka! Standardy białoruskie zobowiązują.
Trwa ładowanie komentarzy...