Historia lubi się powtarzać

Interia
Nie milkną gorące komentarze sprawie przeprowadzonej wczoraj w Ministerstwie Obrony Narodowej akcji CBA, dotyczącej rozstrzygnięcia przetargu na wojskowe odbiorniki GPS, wartego ponad 40 mln PLN. Jeśli jednak cofnąć się pamięcią 10 lat wstecz okazuje się, że ta sama firma wygrała już przetarg dostarczając Wojsku Polskiemu podobny sprzęt, wart milion złotych, który okazał się być bezużyteczny.

W lutym 2007 roku Ministerstwo Obrony Narodowej zamówiło od firmy Hertz Systems 90 odbiorników GPS dla żołnierzy biorących udział w operacjach wojskowych w Afganistanie i Czadzie. Po dostarczeniu pierwszej partii 40 urządzeń okazało się, że bez względu na szerokość geograficzną, żołnierz korzystający z tego urządzenia zapoznać się mógł z okolicami… Zielonej Góry. Opinię w tej sprawie przedłożył wojskowy zarząd geografii i kartografii, która wskazywała na następujące problemy:
- odbiorniki nie miały wbudowanej anteny, co powodowało kłopoty z sygnałem (wskazywały wspomnianą wcześniej Zieloną Górę),
- bateria działała tylko dwie godziny,
- na odpowiedź o swoje położenie trzeba było czekać nawet kwadrans
- po wyłączeniu odbiornika wszystkie dane były kasowane.



Pomimo otrzymania negatywnej opinii, Agencja Mienia Wojskowego zakupiła w 2007 roku kolejnych 50 sztuk, w które wyposażyła polskich żołnierzy wysłanych do Czadu.

Sprawę badała prokuratura wojskowa i w wyniku śledztwa postawiono zarzuty osobom odpowiedzialnym za tak nieodpowiedzialne decyzje. Decyzje, które kosztują więcej niż miliony wydane z publicznych pieniędzy. Te decyzje mogą kosztować życie polskich żołnierzy. Pozostaje więc pytanie, dlaczego postanowiono je lekkomyślnie, po raz kolejny, narażać?
Trwa ładowanie komentarzy...