O autorze
Zawodowo zajmuję się lobbingiem w instytucjach europejskich. Prywatnie fascynuje mnie tworzenie muzyki (soundcloud.com/artlantice) oraz Europa Wschodnia. Dzięki temu słyszę więcej...

VAE VICTIS!

Fryderyk Jarosy, jedna z najwybitniejszych postaci polskiego kabaretu wszech czasów, mawiał, że wojnę trzeba, przede wszystkim, przeżyć w dwóch momentach: na początku i na końcu. W momentach najbrutalniejszych. Od początku roku skala brutalności obecnej władzy nabiera tempa tak dynamicznie, jakby właśnie, jej najwierniejsi żołnierze mieli za chwilę okopać się w ostatnim bunkrze. Kochani Rodacy! Wiosna idzie. Wiosna... Sortów ;)

Od kilkunastu godzin poruszenie w sieci, spowodowane nowym projektem ustawy zakazującej aborcję, skutecznie skróciło dzisiejszą żywotność mojego telefonu. Narastająca wściekłość zapowiada się na poziomie tych pierwszych miesięcy zawłaszczania naszej Ojczyzny. Do tej pory poza sprzeciwem wobec zmian w sądownictwie, nie narastała taka emocja. Ta może być jeszcze intensywniejsza.

Po doświadczeniach ponad dwóch ostatnich lat - codziennego widoku śmiejących się w twarz nam wszystkim, hipokrytów i wypełzającej z ludzi padliny empatii, po kolejnych pogruchotanych kręgosłupach i oplutych twarzach, wola walki nie została Suwerenowi odebrana. W międzyczasie, po drugiej stronie, zaległy, syte władzą, koty, które zaczynają sobie uświadamiać, iż karma zaczyna się kończyć. Zagrożeni maruderzy stają się agresywni ze strachu. Stąd na oślep rzucane kamienie, to dalej, to bliżej. Z tygodnia na tydzień intonowane C jest w coraz wyższej oktawie i zaczyna brakować klawiatury.

Nie przysłania to jednak faktu, że kolejne skumulowanie uwagi na niezwykle wrażliwej kwestii jest sygnałem do odwrotu. Ma nie tylko przykryć cały katalog, leksykon wręcz, nieudacznictwa, ma też dać czas na wyniesienie najdrogocenniejszych precjozów, należących do nas - gospodarzy, podczas naszej nieuwagi. Nagrody,posady, rekompensaty,dotacje, przetargi – wywożone skrzyniami, by czekać na swych wyspach skarbów na trudne czasy. A te, jak widać, zbliżają się wielkimi krokami.


Dlatego zapowiadany na piątek Czarny Marsz, nie będzie tylko marszem kobiet, ale marszem wszystkich, którzy mają dość przyglądania się, jak nasz kraj zamienia się w piaskownice, do której bezkarnie sikają uważające się na jej właścicieli bachory. Dlatego ten Marsz nie będzie kolejnym zrywem, ale początkiem zmiany, która jest nieuchronna. To nie będzie Marsz obrońców ,to będzie Marsz zdobywców!

Nie będzie miło, uprzedzam. Ostatnie podrygi konającej hydry będą dotkliwe dla wielu z nas. Ale każdy kolejny wymierzony raz, będzie potęgował opór, który złamie siłę bestii. Wygrana z silniejszym wymaga przetrwania trzech etapów: ignorancji, ośmieszenia i próby zniszczenia. A zatem koniec wojny coraz bliżej! Zapnijmy pasy, będzie ostro w dół! Już tylko przez chwilę.
Trwa ładowanie komentarzy...