O autorze
Zawodowo zajmuję się lobbingiem w instytucjach europejskich. Prywatnie fascynuje mnie tworzenie muzyki (soundcloud.com/artlantice) oraz Europa Wschodnia. Dzięki temu słyszę więcej...

Lot nad kukułczym gniazdem

Rynek Zdrowia
Jesienią ubiegłego roku Ministerstwo Zdrowia rozstrzygnęło konkurs na realizację zadania publicznego, w ramach działań które mają zapobiegać depresji oraz szeroko pojętym zachowaniom samodestrukcyjnym. Konkurs wygrała Fundacja ITAKA, która otrzymała, na realizację tego zadania w latach 2017-2020, kwotę 7.205.578 PLN. Napiszę to słownie: siedem milionów dwieście pięć tysięcy pięćset siedemdziesiąt osiem złotych. Ale chyba coś znowu poszło nie tak...

Według statystyk w Polsce na zaburzenia depresyjne cierpi około 1,5 mln osób. Są to osoby, które muszą zmagać się z wewnętrznym bólem, w zależności od nasilenia wachlarz objawów rozpościera mię między smutkiem a próbą odebrania sobie życia. Przy tej skali zjawiska, nic więc dziwnego, że profilaktyka i pomoc osobom, których dotknęła ta choroba, jest postrzegane jako zadanie publiczne Państwa i wymaga systemowego podejścia. Każdy kto się z nim zetknął wie, że skala jego oddziaływania jest o wiele większa niż przedstawiona liczba, ponieważ ma ono bezpośredni wpływ na otoczenie chorego, przede wszystkim rodzinę, dalej najbliższych znajomych i współpracowników. Można więc założyć, że mówimy o problemie, który dotyka bezpośrednio i pośrednio około 10% naszego społeczeństwa!

Stąd też (jak mniemam) pojawił się na stronie Ministerstwa Zdrowia na nabór ofert w ramach celu operacyjnego: profilaktyka problemów zdrowia psychicznego i poprawa dobrostanu psychicznego społeczeństwa, na realizację zadania: Zapobieganie zaburzeniom psychicznym; prowadzenie działań na rzecz zapobiegania depresji, samobójstwom i innym zachowaniom autodestrukcyjnym w populacjach o zwiększonym ryzyku, w tym konsultacja działań w ramach zespołu roboczego utworzonego przy Radzie do spraw Zdrowia Publicznego oraz finansowanie działań badawczych, profilaktycznych i przyczyniających się w inny sposób do realizacji zadania.

Ogłoszony w ubiegłym roku konkurs, jak czytamy z jego dokumentacji, miał na celu „wybór realizatora zadania mającego na celu prowadzenie centrum informacyjno-wspierającego, służącego polepszeniu dostępności do pomocy osobom będącym w stanie kryzysu psychicznego. Centrum oferowałoby dostęp do pomocy telefonicznej, jak i poprzez Internet (interaktywne formy np. czat, wideokonferencje, media społecznościowe, fora). Ponadto centrum udzielałoby informacji o możliwości uzyskania profesjonalnej pomocy w pobliżu miejsca zamieszkania osób zgłaszających się do centrum. W Polsce istnieje wiele form pomocy dostępnych telefonicznie, jednakże ich aktywność jest ograniczona do działalności przez kilka godzin tygodniowo lub ulega dezaktualizacji. Powstanie centrum informacyjno-wspierającego ma przyczynić się 
do ułatwienia i poszerzenia dostępu do specjalistycznej pomocy, szczególnie w sytuacjach nasilonego kryzysu emocjonalnego, powodowanego różnorodną etiologią.” Konkurs rozstrzygnięto, oraz w żołnierskich słowach poinformowano podatnika o jego wyniku.


Miało więc powstać centrum, gdzie każdy kto potrzebuje pomocy, kto nie potrafi sobie poradzić, ba! kto w danym momencie próbuje ostatkiem sił odsunąć od siebie myśl o wyrządzeniu sobie krzywdy, lub wręcz pozbawienia się życia, tam właśnie, w specjalnie powołanym centrum, przez telefon, całodobowy czat, mógłby liczyć na pomoc. Powstała w ramach realizacji projektu - liniawsparcia.pl. Jako nie-użytkownik Internet Explorera, niestety miałbym marne szanse na czat...


Lista specjalistów z dziedziny psychiatrii nie jest oszałamiająca, ale i tak po 21.00 lepiej za dużo nie rozmyślać, bo wtedy kończą się ich dyżury.

Najbardziej szokujące jest odkrycie, iż strona programu, funkcjonuje niejako w dwóch wymiarach. Jest strona pod tą samą domeną, bliźniaczo podobna. Ale biada temu, kto w rozpaczy pomyli adresy. Po pierwsze zdefiniowanie swojego stanu może stać się jeszcze bardziej utrudnione, kiedy odwiedzająca stronę osoba zobaczy taki komunikat:


Natomiast w ramach edukacji(?), zamiast słów otuchy, można sobie zafundować kilkuminutowy film pokazujący bestialskie traktowanie zwierząt, co jak rozumiem, ma mieć również charakter terapeutyczny. Taki kontrapunkt, wskazujący, iż inne istoty mają gorzej...


I to kosztuje nas jedyne 7 milionów złotych. Lekarza!!!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...